Pożegnanie z Afryką

Drogie czytelniczki i drodzy czytelnicy,

Nadszedł ten czas, aby powiedzieć szczerze, że moje relacje z Algierią coraz bardziej się rozluźniają – wkrótce pewnie na dobre rozstanę się z Algierią. Pisuję tego bloga z mniejszymi lub większymi przerwami od 6 lat, myślę że wielu osobom przybliżyłem trochę ten kraj, mam również nadzieję, że niejednemu (niejednej) z Was udało mi się w paru sytuacjach pomóc. W sytuacji jednak, kiedy w Algierii bywam rzadziej niż w Polsce nie ma co dłużej utrzymywać Was w przekonaniu, że trzymam rękę na algierskich sprawach.

Muszę powiedzieć, że Algieria jest dzisiaj zupełnie inaczej postrzegana w Polsce niż jeszcze kilka lat temu. Oczywiście mój blog nie spełnił żadnej wielkiej roli w promocji Algierii, większą rolę miał tutaj Skype czy Facebook, który przyczynił się do intensyfikacji damsko-męskich relacji między naszymi krajami. Dużą rolę odgrywają też polskie firmy, które masowo interesują się rynkiem algierskim i z każdym kolejnym rokiem coraz chętniej wysyłają tutaj swoje towary. Polska w Algierii jest coraz bardziej zauważalna. Nie jesteśmy anonimowym krajem, ba, powiedziałbym nawet, że Algieria jest jednym z nielicznych krajów na świecie, gdzie Polacy cieszą się sporą renomą.

Żal mi trochę rozstawać się ze swoimi zapiskami. Myślę od czasu do czasu, żeby przerobić je na formę książkową i poszukać wydawcy, który byłby gotów wydać taki alternatywny przewodnik po Algierii. Ze względu jednak na permanentny brak czasu i (a może przede wszystkim) brak jakichkolwiek kontaktów w świecie wydawniczym nie skonkretyzowałem dotychczas swoich zamierzeń.

Niniejsza „Instrukcja obsługi” była pisana z niemałym dystansem. Nie jestem muzułmaninem, nie mam też wśród bliskich żadnego Algierczyka. Tymczasem ok. 95% czytelników mojego bloga to kobiety i praktycznie każda z nich albo jest już zamężna z Algierczykiem, albo konkretyzuje właśnie swoją znajomość i ma mnóstwo wątpliwości.

Kończąc przygodę chciałbym powiedzieć szczerze, że skala matrymonialnego zainteresowania Algierią ze strony Polek budzi od lat moje niemałe zdziwienie. Jeszcze większe zdziwienie budzi we mnie fakt fascynacji Islamem i przechodzenia na tę religię. Są to rzeczy, których kompletnie nie rozumiem i w czasie ostatnich kilku lat nawet na krok nie zbliżyłem się do ich zrozumienia. Motywację Algierczyków do poszukiwania miłości w Polsce zrozumieć jest dużo łatwiej. Wystarczy tylko zauważyć, że liczba polsko-algierskich związków matrymonialnych gwałtownie wzrosła po wejściu Polski do UE… Przypadek? Czasami z takich związków rodzi się prawdziwa miłość i znam wiele szczęśliwych par. Znam jednak wiele Polek, dla których kontakty z Algierczykami skończyły się gigantycznym rozczarowaniem.

Mam wrażenie, że Polacy (mężczyźni) są typowymi przedstawicielami Północnej Europy. Zimnymi i nieskorymi do mówienia o uczuciach. Wyobrażam sobie, że kontakt z namiętnymi Południowcami, którzy przy pierwszym kontakcie mówią o dozgonnej miłości musi robić na Polkach piorunujące wrażenie. Nie jestem kobietą i podchodzę do takich spraw w sposób bardziej przyziemny i bardziej pragmatyczny. Gdyby mi ktoś przy pierwszej rozmowie na Skypie wyznał, że jestem miłością jego życia zacząłbym się raczej zastanawiać ilu innym osobom mój rozmówca złożył tego samego dnia podobne wyznanie.

W czasie kilku lat pisania niniejszego bloga dostawałem wielokrotnie maile z pytaniami od czytelniczek. Praktycznie za każdym razem powtarzał się ten sam scenariusz i te same kwestie. Dziewczyna poznała przez Internet Algierczyka, on jej wyznał miłość, a ona chce się upewnić, czy to rzeczywiście jest prawdziwa miłość. Starałem się zawsze być delikatny w swoich odpowiedziach, mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem, chociaż wielokrotnie ręce załamywałem nad ludzką naiwnością. Ale cóż, wychodzę z założenia, że najlepiej uczyć się na własnych błędach. W przypadku, gdy w grę wchodzą uczucia używanie racjonalnych argumentów jest zupełnie bezskuteczne.

W Internecie dominują relacje szczęśliwych konwertytek, które pod niebiosa wychwalają życie w muzułmańskiej rodzinie. Jestem przekonany, że wiele z nich mówi prawdę i jest rzeczywiście zadowolonych ze swego nowego życia. Szczerze, bez cienia złośliwości, życzę im powodzenia. Nawet jeśli śmieszy mnie ich zachowanie i chęć bycia bardziej gorliwą muzułmanką od samego Mahometa. Mało co budzi we mnie tak duże politowanie jak relacje Polek, które zachwalają korzyści z chodzenia w nikabie (zwłaszcza w upale musi być super). Kiedyś wspomniałem, że uważam takie zachowanie za przejaw zaburzeń psychicznych i nadal podtrzymuję to zdanie. Ale jeśli ktoś w tej chorobie jest szczęśliwy, to co mi do tego.

No, ale skoro niniejszy wpis ma charakter podsumowujący, to chcę się jasno i zdecydowanie określić w pewnych kwestiach:

Co sądzę o Algierii? Po kilku latach stwierdzam, że jest to ciężkie miejsce do życia, brak jest tu udogodnień znanych z krajów Europy Zachodniej. Jak ktoś ma dużo pieniędzy, to na pewno w każdej sytuacji sobie poradzi, ale los przeciętnej algierskiej rodziny jest naprawdę nie do pozazdroszczenia. Jednocześnie trudno tej brudnej i zacofanej Algierii nie pokochać. Algierczycy, z wyjątkiem ponurych brodaczy, są ciepli, rodzinni i skorzy do pomocy w każdej sytuacji.

Co sądzę o Islamie? To samo co o każdej innej religii. Jest hamulcem rozwoju i trucicielem umysłów. Jeżeli lekcji religii jest w szkole więcej niż np. fizyki (to akurat przykład Polski) to niestety bardzo źle to świadczy o poziomie edukacji i przyszłości narodu. Cytowałem tu kiedyś przypadki Algierczyków, którzy z dumą się wypowiadają o swoich dzieciach potrafiących wyrecytować z pamięci pół Koranu. A to, że jednocześnie nie znają podstaw tabliczki mnożenia, nie stanowi już dla nich żadnego problemu. Problem większości znanych mi religii polega na tym, że wykonywanie prostych rytuałów jest dla wiernych celem samym w sobie. Co sprawia, że jesteś dobrym człowiekiem? Przestrzeganie postów? Chodzenie do kościoła? Zaliczanie obowiązkowych modlitw? Zasłanianie twarzy przed obcym mężczyzną? Nie zliczę już ilu podłych ludzi spotkałem na swojej drodze, którzy byli przekonani o swojej świętości tylko dlatego, że zaliczyli w swoim życiu parę pustych rytuałów. Podkreślam jednak, że kwestie religijne NIGDY nie stanowiły problemu w moich relacjach z Algierczykami.

Rozpisałem się, ale naprawdę trudno mi postawić tę ostatnią kropkę. Kończę z niniejszym blogiem, ale w dalszym ciągu będę jeszcze dostępny na facebookowym fanepagu. Raz na jakiś czas na pewno się odezwę i wrzucę aktualności wprost z algierskiej ziemi.

PS. Chciałbym przypomnieć, że kiedyś już kiedyś żegnałem się z pisaniem bloga, a ostatecznie jednak do niego wróciłem :)

12 Komentarze

  1. Przeczytalam i podpisuje sie pod wszystkim. Nie rezygnuj z pisania bloga. Mam nadzieje, ze dotrze do wielu ludzi. Pozdrawiam serdecznie

  2. Masz niezwykłą lekkość pióra. A jak powiedział jeden z wielkich – to co się łatwo czyta, cholernie trudno się piszę…:), myślę, że Ciebie to nie dotyczy, dlatego namawiam do zgłębiania tematu. A o Algierii można pisać i pisać.
    Blog odzwierciedla męskie, praktyczne spojrzenie na Algierię, pozbawione kobiecego sentymentalizmu, I to go wyróżnia spośród polskich mi spotkanych blogów/ forów dot. tego kraju.

  3. Dzieki serdeczne za bloga, mam nadzieje ze jeszcze bedziesz mial okazje odwiedzic ten ”dziki kraj” ;)
    Nie wiem, ktory bardziej dziki, nasza Polska czy Algieria- ja w zadnym nie moglabym zamieszkac na stale.

  4. Dziekuje za mozliwosc przeczytania o Algierii z twojego meskiego punktu widzenia :) mam ogromna nadzieje ze to nie ostatni post i nie ostateczne pozegnanie …bo naprawde dobrze sie czyta Twoj blog ;) Inszalah

  5. Witam serdecznie, wpadłem na tego bloga szukając przydatnych informacji na temat Algierii, jako że nigdzie nie znalazłem zakładki kontakt, postanowiłem napisać tutaj – dostałem propozycję dużego zlecenia na pewne budowlane prace w Algierii i jak to w życiu bywa… i telewizji, mam pewne obawy przed przystąpieniem do tej realizacji. Codziennie jesteśmy bombardowani informacjami na temat IS, porwań, itd. i stąd te wątpliwości. Mając jednak duże doświadczenie z życia w innym kraju arabskim jakim jest Egipt, zdaję sobie sprawę, że większość z tych newsów może być – delikatnie mówiąc – przesadzona. Jak jest naprawdę z tym bezpieczeństwem? Z góry dziękuję za odpowiedź i serdecznie pozdrawiam.

    • Witam,
      W moim przekonaniu bezpieczeństwo zależy w dużej mierze w jakim miejscu będzie wykonywane zlecenie. Duże aglomeracje daję szanse bycia niezauważonym. Bardziej martwiłbym się o sprawy formalne i finansowe – to w szczególności. Papierologia Algerczyków osiągnęła poziom absurdu. Brak kompetencji, brak w ogóle gwarancji, że coś będzie tak jak się ustaliło. Mentalność arabów jest totalnie odmienna od mentalności europejczyków. Proszę nie myśleć LOGICZNIE – to mało kiedy się sprawdza. Proszę raczej pomysleć o zabezpieczeniu sie od strony urzędowej. Wszelkie kopie dokumentów w X egzemplarzach, zaświadczenia, fotografie itp. Pozdrawiam.

  6. Witam,
    Z wielką przyjemnością czytam o kraju, w którym kiedyś (’80-87r) mieszkałem jako nastolatek. Algeria to piękny kraj, zaskakujący i tajemniczy, zamieszkały w większości przez sympatycznych ludzi. Dziękuję za to że chciało się Panu opisać i podzielić wrażeniami z pobytu w Algerii. Sentymentalne podróże… coś wspaniałego. Moim pragnieniem jest powrót do Algerii, zwłaszcza Algeru i odwiedzenie miejsc, które zapadły mi w serce.
    Pozdrawiam serdecznie Autora blogu oraz tych którzy kochają Algerię

  7. Dzień dobry,

    Niedawno natknęłam się na Pana bloga, gdyż zaciekawił mnie bardzo temat północnych krajów Afryki. Zawsze byłam uprzedzona do Islamistów, aż do niedawna. Poznałam kilka osób z Algierii, Maroka i Egiptu i zniszczyli mi typowy obraz, który mi gdzieś tam wpajali od dziecka, że Islamiści to dżihadziści itp. Z każdym kolejnym artykułem wiem, że chcę pojechać do Algierii i zobaczyć na własne oczy jak to jest. Teraz wiem, ze chrześcijanie i muzułmanie mogą żyć obok siebie (zwłaszcza po zawarciu znajomości z tymi osobami, o których wspomniałam wcześniej). Niedawno dostałam od znajomego w podarku dywanik modlitewny, który dostal od ojca, który zakupil w Mecce. Czy takie rzeczy mają dla nich duże znaczenie? Na początku głupio mi bylo to przyjąć bo nie wiedziałam czy bez dywanika też może się modlić i poza tym dostał to od ojca, ale nalegał, żebym przyjęła, więc wzięłam.

  8. Dziękuję Panu za wczorajszą, mimochodem wypowiedzianą, wzmiankę o „algierskim” blogu. Będę czytać z zaciekawieniem.

  9. Wspaniały blog, wspaniały styl, głęboka wiedza, którą podzielił się Pan szczodrze z nami czytelnikami. Otwarta głowa i otwarte serce, żadnych uprzedzeń, stereotypów i przesądów. Każdy kraj jest ciekawy, dziwny, straszny i piękny, a ludzie wszędzie mają te same problemy i radości. Jestem obecnie (od 10 dni) w Algierze (praca dyplomaty) i będę tu przez najbliższe 4 lata. Dziękuję za cenne informacje. I potwierdzam. Rzadko spotykamsię tak otwartych i życzliwych ludzi jak Algierczycy. Mam nadzieję, że będę mogła jeszcze poczytać Pana Instrukcję Obsługi. Agnieszka

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.